poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Podróż kulinarna

Jednym że sposobów poznawania kraju jest jego smarowanie. Wietnam ma bardzo bogatą i różnorodną kuchnię. Na kulinarne upodobania wpływ miały lata kolonizacji francuskiej. Pozostałością po Francuzach są bagietki - banh mi - wypełnione różnymi pysznościami, w wielu wariantach z wieprzowina, piklami i obowiązkowo z garści świeżych ziół, lub przynajmniej z kolendrą i najczęściej z sosem chili - trochę ognisty, jednak można się dogadać i uchronić podniebienie przed ostrością.

Do rarytasów należą zupy, wśród, których króluje pho - wywar na bazie wołowiny (pho bo) lub kurczaka (pho ga) z różowym makaronem, kawałkami mięsa, dużą ilością ziół, limonką, czosnkiem i chili. Jadą się ją nawet na śniadanie. Tania, pyszna, sycąca i aromatyczna. Wietnamczycy przypisują jej magiczną moc - pho dobre na każdą dolegliwość i każdy smutek...




 W okolicach Hoian popularne są pierożki o nazwie white roses - zrobione z delikatnego, prześwitującego ciasta ryżowego, z nadzieniem mięsnym lub krewetkowym i posypane prażoną cebulką.



Do smacznych , aromatycznych zup należy również bun mam - zupa z makaronem, ziołami, mięsem lub krewetkami i słodkim sosem rybnym.
 



Potrawa, która skradła nasze serca jest lekka, sycąca sałatka z wołowina, makaronem bunt, dużą ilością ziół, kiełkami, prażonymi orzeszkami, chrupiącą cebulką i nieodłącznym sosem nuoc chan- sałatka bun bo nam bo.



Oczywiście dość popularne są zawijane w papier ryżowy roladki, o warzywnym lub mieszanym farszu, u nas nazywane sajgonkami, o nazwie spring rolls.



Brak komentarzy: