sobota, 2 maja 2015

W krainie kwitnącego krokusa


W Dolinie Chochołowskiej "piknikujemy" pomiędzy przepięknymi krokusami, a nad nami ciągle ośnieżone szczyty tatrzanskie.

Podróż w czasie...


Cofnęliśmy się w czasie, w Juraparku Krasiejów, w jedno majowe popołudnie....

wtorek, 31 marca 2015

W oczekiwaniu na wiosnę...

W oczekiwaniu na wiosnę, i między innymi na przylot
 bocianów, MarJanki postanowiły zrobić własne bocianki...

sobota, 23 sierpnia 2014

Siostro wracamy...

coś dla ducha...
Leniuchowanie ma swoje granice...i w ramach przyzwoitości czas je zakonczyć. I tak 16 sierpnia przepłynęlismy Zatokę Tajską, przelecieliśmy prawie 1000 km i jesteśmy w Bangkoku -" Miasto aniołów, wielkie miasto [i] rezydencja świętego klejnotu Indry [Szmaragdowego Buddy], niezdobyte miasto Boga, wielka stolica świata, ozdobiona dziewięcioma bezcennymi kamieniami szlachetnymi, pełne ogromnych pałaców królewskich, równającym niebiańskiemu domowi odrodzonego Boga; miasto, podarowane przez Indrę i zbudowane przez Wiszwakarmana" (z Wikipedia.pl).
Do wylotu zostały nam 4 dni i poświęciliśmy je na najbardziej popularne zajęcie turystów w Bangkoku- shopping. Sierpien jest miesiącem ogromnych wyprzedaży i okazji cenowych - tak przynajmniej głoszą bilbordy reklamowe. Jednak gdy się temu przyjrzymy z bliska to owszem moze i sa wyprzedaże, ale dla Arabów, Katarczyków i bogatszych Hindusów, których tu można spotkac wielu.
Poza zakupami odwiedzamy oceanarium i "wtapiamy" tam na kilka godzin...

lody kokosowe w kokosie z mleczkiem kokosowym
przejażdzka tuk-tukiem
no i udało się
soczek na wynos

Po tylu przyjemnych chwilach nadeszła pora pakowania "dobytku" i powrotu do domu.

sobota, 16 sierpnia 2014

Wyspiarskie rozmaitosci


Mija 9 dni spedzonych na Ko Samui i nadszedl znowu czas pakowania "dobytku". Przed nami ostatni odcinek podrozy, czyli powrot do Bangkoku. Jeszcze tylko musimy przeplynac zatoke by w Surat Thani wsiasc w samolot do stolicy.
 Rozleniwily nas te "wczasy od wczasow". Jedzenie, plazowanie i spanie- tak wygladala nasza wyspiarska rutyna. Po sniadaniu obowiazkowe wyjscie na plaze- Jan juz czekal na schodach z wiaderkiem i lopatka, biada by byla gdyby sie rodzice guzdrali; M stwierdzila, ze ona to moze isc sama, bo droge zna. W okolicach poludnia, czyli gdy slonko juz "gryzie" wracalismy na drzemke i to nie tylko ze wzgledu na Jana... Po 15 MarJanki wypoczete dawaly sygnal "my chcemy na plaze". I tak "bujalismy sie" na falach do ok.18. Pozniej to sygnal dawaly wyglodzone brzuszki, wiec czas na kolacje. Od momentu, gdy Jasiu nauczyl sie slow "rybka" i "pancake" (nalesnik), to wlasnie przypominal nam, ze pora solidnego posilku juz nadchodzi.




poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Urodziny krolowej, czyli Dzien Matki w Tajlandii


12 sierpnia Krolowa Sirikit obchodzi urodziny. Dzien ten zostal uznany w Tajlandii Dniem Matki. Od kilku dni w malych i duzych miastach odbywaja sie przygotowania do tego podwojnego swieta. W sklepach pojawily sie t-shirt'y z zapisanymi zyczeniami dla mam i to zarowno po tajsku i angielsku, na polkach co dzien odnajduje nowe pomysly na prezenty dla mam (chyba kilka odgapie), media regularnie przypominaja o tym swiecie. Nawet gdy jest sie pierwszy raz w Tajlandii nie sposob nie zauwazyc, ze cos bedzie sie swiecic. Przy glownych ulicach miast i miasteczek, a podejrzewam, ze i wiosek, ustawiane sa "oltarze" z wizerunkiem Krolowej-Matki. Zawsze jest to pokaznych rozmiarow zdjecie kobiety w srednim wieku, choc sama krolowa jest juz dosc wiekowa pania. W Tajlandii, pomimo ze rodzina krolewska nie sprawuje bezposredniej  wladzy, nie wolno wypawiadac sie w lekcewazacy, pogardliwy a nawet zartobliwy sposob. Okazanie publicznie takiej postawy zostanie ukarane. To samo dotyczy wizerunku krola na monetach i banknotach.
  Ale wracajac do swieta, nie moglabym go "przespac", bo przypominaja mi o nim napotykane matki-Tajki.




 Kultura Tajlandii


niedziela, 10 sierpnia 2014

Cuda na talerzu, czyli obzarstwo po tajsku


Ryz i makaron to baza tajskiej kuchni. Jednak caly jej czar w dodawanych skladnikach. Aromatu potrawom nadaja glownie imbir, trawa cytrynowa i chili, bo to kuchnia slynaca z najostrzejszych dan w Azji, o ile nie na swiecie. Potrawy tajskie lacza w sobie wplywy chinskie i indyjskie, choc kucharze nie trzymaja sie tak sztywno proporcji dodawanych skladnikow jak w Chinach. Najlepsze dania  tajskie to oczywiscie owoce morza podawane na przerozny sposob, z przeroznymi dodatkami. W Tajlandii nie sposob byc na diecie odchudzajacej, gdy z ulicznych kramow kucharze wabia aromatem. A to niewielka porcja padthai-zoltego makaronu zapiekanego z trawa cytrynowa i posypanego orzeszkami ziemnymi, albo tez na przekaske kurczak w sosie slodko-kwasnym z ananasem. Wszystko to przygotowane "na naszych oczach" w przeciagu chwili. No i nie mozna zapomniec o zupie z krewetek w mleczku kokosowym... I dla ochlody koktajl ze slodkiego mango zmiksowany z odrobina jogurtu. Marysi udalo sie to podsumowac: "dla takich chwil warto zyc".